KONDZIO.INFO

Blog Konrada

Karniaki na Facebooka

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Wiem, że nikt tego nie przeczyta, ale czasami - kiedy się nudzę - wchodzę do śpiworka i nacieram się masłem. Później ślizgam się po kuchni udając ślimaka...


Drogi pamiętniczku,
chyba czas przejść na dietę: utknąłem w drzwiach wchodząc do kuchni...


 Wstawić komuś jako profilowe zdjęcie Multipli


Najdłuższy karniak jaki widziałem (dla dziewczyny):

Dzień dobry dziewczyny.

Mam problem ze swoim chłopakiem dość poważny. Oczekuje rad – być może ktoś miał kiedyś coś podobnego. Otóż jestem ze swoim chłopakiem już 3 lata. Jest to człowiek cudowny, nie ogląda się na ulicy za innymi dziewczynami myśli tylko o mnie dba o mnie itd. Jest bardzo inteligentny, przystojny i w ogóle dusza człowiek. Ale z nim mam jeden bardzo nietypowy problem. By dojść do sedna muszę przytoczyć całą historię naszego związku.

Otóż poznałam mojego chłopaka na imprezie. Nie była to pierwsza impreza na której widziłam go. Od razu mi się podobał ale zaczęliśmy ze sobą gadać gdzie koło piątego razu. Od początku było super. Równocześnie zawsze zastanawiała mnie jedna rzecz. Mój chłopak na wszystkie imprezy przychodził z taką tubą do noszenia plakatów. Gdy pytałam się po co mu to – odpowiadał jakimiś żartami. Kiedyś mi nawet powiedział, że nosi tam zestaw małego chemika. W sumie by się zgadzało bo jest to student IV – roku chemii – zajmuje się chemią kwantową i szczególnie interesuje go struktura materii. Znajomi mówili, że to jego dziwactwo, że chodzi z tą tubą. Jeden jego najbliższy kolega się kiedyś zaśmiał i powiedział, że chyba zostanę dziewczyną jagodowego króla – czyli zostanę jagodową królową. A jakże! Nie wiedziałam jeszcze o co mu chodzi. Mój niepokój budziło jeszcze jedno. Mój chłopak nigdy nie pił alkoholu na imprezie. Ale mniej więcej w połowie imprezy gdzieś na chwilę znikał po czym wracał jakiś zamroczony jakby naćpany lub lekko pijany. Nie wiedziałam co się dzieje. Moja fascynacja była jednak tak duża, że zostaliśmy parą. Wszystko było super aczkolwiek sytuacje ze zniknięciami na imprezach się powtarzały – co ciekawe zawsze jak znikał zabierał ze sobą tubę, z którą na żadnej prywatce się nie rozstawał. Po pięciu miesiącach zadzwonił do mnie i powiedział, że musimy porozmawiać. Zaprosił mnie do domu i powiedział mi, że zdradzi mi swoja największą tajemnicę. Wziął i otworzył tubę na plakaty. Wyjął z niej bagietkę i butelkę denaturatu. Powiedział wtedy – „Oto mój zestaw małego chemika”. Ale zapytałam po ci to jest potrzebne? Zaczął mi wtedy opowiadać o swoim dzieciństwie, że jak miał 13 lat to chodził z chłopakami za garaż od czasu do czasu pic denaturat przez bagietkę. Jak mówił bardzo ekscytował go nie tyle moment samego picia lecz to, że może to ktoś zobaczyć i ich skarcić. Jak sam powiedział „ta koincydencja ryzyka, możliwego wstydu i społecznej dezaprobaty wzbudza w nim stan podobny do orgazmu. Kocha to wyostrzenie zmysłów i oczekiwanie na to, że ktoś może zobaczyć. Kocha to uczucie i nie potrafi z niego zrezygnować. Dlatego też powiedział, że raz na jakiś czas będę musiała mu zezwalać na to jego zachowanie na imprezach. Inaczej nasz związek nie przetrwa.

I co zrobiłam zezwalałam. Częstotliwość tych akcji i się nie zwiększyła jednakże mój chłopak coraz bardziej interesuje się tym denaturatem i następstwa towarzyskie jego tajemnych wyjść są czasami nie do zaakceptowania.

Może opiszę w czym to się przejawia.

1. Na pewno słyszałyście kiedyś piosenkę Malinowy Król Urszuli. Mój chłopak przerobił tekst na coś takiego i często sobie nuci. „Daj mi zgodę na ten dzień, który właśnie kona

Dorzuć do ogniska drew, jagodowy król utuli cię w ramionach

A planeta kręci się, wozi nas łaskawie

Prowadź mnie w Fioletowy cień, po fioletowej trawie I potem refren śpiewa Jagodowy król fioletowych róż Zawsze nas od złego obroni. Jakbym mogła ci narysowac sny A w nich dom drogę drzwi Na niebie Za pieniądze kupię Cie Lecz oczu twych fioletowy blask wystarczy nim płyn przez biały chleb przepłynie do dna.

Poza tym widzę, że czyta w internecine dużo o firmach robiących denaturant. Ale podkreślam – nie zdarzają mu się akcje picia częściej niż raz na miesiąc a nawet rzadziej.

Najgorsze jednak są nasze przygotowania do wyjścia na imprezy. Muszę dzwonić do koleżanek czy będą bagietki na stole. Bo on wtedy obiecuje, że nie będzie brał tuby tylko buteleczkę sobie schowa do małego plecaczka. Zabiera później taką bagietkę i udaje się do wc i tam robi jak to nazywa „chromatografię kolumnową”.

Dalej wiecie jak się kiedyś u cioci na imieninach najadałam przez niego wstydu. Bałam się tam iść ponieważ wujek Gienio mąż cioci to były żołnierz z czasów PRL, działał w ZOMO, w milicji i we wojsku. Likwidował opozycję i zawsze stawia wódkę na stół i nie cierpi jak ktoś z nim nie chce pić. A mój chłopak nie pije przy stole – w ogóle nie pije wódki. Wujek z wojska i ZOMO ma pseudonim dyktator bo nie znosi słowa sprzeciwu, a jak sam popije to się lubi awanturować. Poszliśmy. Najpierw poczęstunek. Mój chłopak coś tam bigosu zjadł. I wyszedł. Nie ma go 20 minut po czym wraca niestety zawiany jak cholera i coś bełkocze. Ciocia się pyta czy coś mu się stało. A on, że tak, że miał rozwolnienie po bigosie i się odwodnił. Wiecie jak mi wstyd było. Bigos był dobry a on się załatwił jagodzianką i tak wyglądał jak wyglądał. To nie koniec, wypadła mu z marynarki butelka denaturatu na podłogę. Zobaczył to wujek. Myśłałam, że go z domu wyrzuci. A tu wpadł w podniecienie i zaczął krzyczeć czemu chłopcze nie powiedziałaś, że lubisz dyktę pociągnąć. Ja we wojsku w stanie wojennym to całą kompania na denaturacie ciągnąłem jak my całą wódkę wypili. Ciocia oniemiała i się kłótnia zaczęła. Po czym wujek wyjął flachę i zaczął się do ciotki drzeć. A co ty myślisz, wieszcz czemu na mnie dyktator mówili. Twardy dla żołnierzy byłem – prawda, ale nie dlatego mnie dyktator nazywali. Ten pseudonim wziął się stąd, że dyktą upiłem samego generała. On wypił kropelkę i padł a ja litrę pociągnąłem i stałem.

Ta dyskusja tak trwała i trwała – wujek wspominał o najlepszych polmosach, które kiedyś robiły jagodziankę itd. ja z ciocią obejrzałyśmy sobie klan jak wujek nawijał.

Powiedzcie co mam zrobić z moim chłopakiem. Jest najcudowniejszym chłopakiem jakiego znam. Jest cudownym pantoflarzem choć ma czarny pas karate w kung fu i karate i pobiłby dla mnie samego Włodzimierza Putina jakby trzeba było. Jak mówiłam nie ogląda się za innymi dziewczynami. Liczę się tylko dla niego ja, chemia kwantowa i niestety denaturat raz na miesiąc. Zabrać go do psychiatry czy gdzieś. Może to choroba? Powiem tylko jedno jego brat, który jest prezesem wielkiej firmy lubi od czasu do czasu urządzić sobie sesję z butaprenem w worku. Mój chłopak powiedział, że trzeba będzie dla brata na naszym ślubie oddzielny pokój na Sali znaleźć bo on wódki nie pije a na pewno będzie chciał się udać z klejem w jakieś zaciszne miejsce.

Dziewczyny poradźcie co mam zrobić. W was ostatnia nadzieje.

© 2006-2019 by kondzio.info
Powered by Joomla!.
Designed by Globbers Themes modified by kondzio.info

moto.vot.pl